ninža estesa concessies elroy exilados

The Foresight reports are written by experts to brief ministers on medium and long-term issues of significance. This one has been signed off by ministers from four different departments as the authors emphasise the need for a joined-up oceans policy. Odkrycie umożliwiły pomiary prowadzone przez sondę Cassini. Badania prowadzone przez Luciano Iessa z Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, opublikowane w czasopiśmie “Science”, pokazują, że w ciągu trzech przelotów w pobliżu Enceladusa między 2010 i 2012 rokiem, prędkość sondy Cassini nieznacznie zmieniała się w odpowiedzi na wahania w polu grawitacyjnym księżyca. Właśnie to naukowcy tłumaczą obecnością dużego zbiornika ciekłej wody w okolicach bieguna południowego księżyca. Istnienie podziemnego oceanu może być także źródłem gwałtownych wybuchów pary, obserwowanych na powierzchni księżyca. Puffer fish and tropical fish spawn in lukewarm and warm oceans. The pelagic part of the aphotic zone can be further divided into vertical regions according to temperature. The mesopelagic is the uppermost region. Its lowermost boundary is at a thermocline of 12 °C (54 °F), which, in the tropics generally lies at 700–1,000 meters (2,300–3,300 ft). Next is the bathypelagic lying between 10 and 4 °C (50 and 39 °F), typically between 700–1,000 meters (2,300–3,300 ft) and 2,000–4,000 meters (6,600–13,100 ft), lying along the top of the abyssal plain is the abyssopelagic, whose lower boundary lies at about 6,000 meters (20,000 ft). The last zone includes the deep oceanic trench, and is known as the hadalpelagic. This lies between 6,000–11,000 meters (20,000–36,000 ft) and is the deepest oceanic zone. Covering 72 percent of the Earth and supplying half its oxygen, the ocean is our planet’s life support system—and it’s in danger. Watch this video to learn why a healthier ocean means a healthier planet, and find out how you can help. The pelagic part of the aphotic zone can be further divided into vertical regions according to temperature. The mesopelagic is the uppermost region. Its lowermost boundary is at a thermocline of 12 °C (54 °F), which, in the tropics generally lies at 700–1,000 meters (2,300–3,300 ft). Next is the bathypelagic lying between 10 and 4 °C (50 and 39 °F), typically between 700–1,000 meters (2,300–3,300 ft) and 2,000–4,000 meters (6,600–13,100 ft), lying along the top of the abyssal plain is the abyssopelagic, whose lower boundary lies at about 6,000 meters (20,000 ft). The last zone includes the deep oceanic trench, and is known as the hadalpelagic. This lies between 6,000–11,000 meters (20,000–36,000 ft) and is the deepest oceanic zone. A wealth of ocean data has been and is being collected. Many of the datasets are open, yet very few are being used for resource management, business, or conservation. Most businesses, let alone individuals, do not have the time or ability to translate ocean data into actionable information, yet large industries and millions of people rely on the ocean for their livelihoods and well-being. So long as ocean data remain disconnected from services that people and markets can use, we will be unable to engage the numbers of actors needed to address critical ocean challenges. Data collection is not evenly distributed across the ocean — some regions are in need of data acquisition, a need that could be addressed through the development of demand for data services, which will in turn drive demand for data collection tools. Overall, there is a market failure for meaningful data services, and the time is ripe for market development. Advocates of exploiting the ocean also point to the size of mines on land compared with those that would be operated underwater. Kennecott in Utah and Chuquicamata and Escondida in Chile involve mind-bogglingly large holes in the ground. They stretch nearly three miles across (4km) and reach more than half a mile deep (645m-1200m). © 2013 oceanpro.com.pl | www.oceanpro.com.pl Reef ecosystems just below the mesophotic zone – the maximum depth at which tropical reef-building corals can survive – have been largely ignored by ocean explorers. While all major international assessments find that much of the ocean is now seriously degraded, there is an increasingly urgent need to find scientific solutions that allow us to understand the changes taking place in our ocean, and to reverse the declining health of our planet’s largest ecosystem. Endangered Waves can empower and incentivize surfers (there are 24 million worldwide) to monitor the health of their coastlines through crowdsourced data. Surfers can use this app to create crowdsourced data to identify and then reduce hazards in their local surf breaks. In the US, tourism and recreation comprise 72% of employment in the ocean economy and 31% of its gross value. Creating apps that cater to this market isn’t indulgent, it’s good business sense. The motions of the ocean surface, known as undulations or waves, are the partial and alternate rising and falling of the ocean surface. The series of mechanical waves that propagate along the interface between water and air is called swell.[citation needed] It looks like a fish, moves like a fish, but it’s definitely a robot. It’s name is SoFi (short for soft robotic fish), and according to its creators at MIT’s computer science and AI lab CSAIL, it’s the most versatile bot of its kind. And with its built-in cameras, scientists should be able to use SoFi to get close to the ocean’s inhabitants without spooking them — hopefully giving us greater insight into the lives of under-observed sea creatures. „Życie to podróż, to ocean” to zapis rozmowy jaką Artur Cieślar odbył z Julią Hartwig, poetką, tłumaczką, eseistką. To niezwykle miła pogawędka dwojga wyważonych, pogodzonych z losem ludzi, którzy ową harmonią, spokojem i ciepłą atmosferą czarują czytelnika od pierwszych słów. Julia Hartwig początkowo nie chciała się zgodzić na ten wywiad. Jest skromna, nie lubi zamieszania wokół siebie i nie przepada za opowiadaniem o swojej osobie. Na tę publikację namówił ją dopiero jej wieloletni przyjaciel, Jerzy Illg. Powstała w ten sposób niewielkich rozmiarów książeczka, w której pani Julia robi wszystko, byle pozostać w cieniu. Żałuję ogromnie, iż autoryzując tekst, usunęła najbardziej intymne zwierzenia i pozbawiła swoich czytelników możliwości głębszego poznania. “Najważniejsze jest to, czy mam coś do przekazania. Jeśli nie, to szkoda sobie i innym zabierać czas”, wyznaje autorka. Widocznie jej przekaz nie musi być pokaźnych rozmiarów, by robił wrażenie. Czy zatem mamy szansę natrafić w tym tekście na jakąś pikantną informację o Julii Hartwig? Raczej nie. Wiemy tyle, iż poetka uwielbia kruche ciastka i kolor niebieski (będący ucieleśnieniem nieba i przestrzeni), a jej ulubiony środek lokomocji to pociąg. Nie cierpi zajęć domowych, kuchennej krzątaniny i ścierania kurzu. Za to kocha ocean! Mam jeszcze kilka innych rzeczy w zanadrzu, jakie Arturowi Cieślarowi udało się wydusić z tej powściągliwej osoby i zaraz się nimi z Wami podzielę. Julia Hartwig dorastała w dużej rodzinie, miała liczne rodzeństwo, z którym się przyjaźniła. Najbliżej była ze starszym bratem Edwardem-fotografikiem. Obcowanie z nim dało jej możliwość bliskiego kontaktu ze sztuką już od najmłodszych lat. Wtedy właśnie zaczęła się kształtować w niej wrażliwość na obraz, który po latach zaczęła oddawać słowem. W szkole była uważana za osobę bardzo zdolną i od początku przepowiadano, że w przyszłości będzie pisała. Jej czasy studenckie przypadły na okres okupacji. Na tajnym uniwersytecie wybrała komplety z polonistyki, a później w Krakowie z romanistyki. Uczyła się również języka francuskiego. W 1947 roku otrzymała stypendium od rządu i wyjechała do Francji, gdzie mogła szlifować język i rozkoszować się Paryżem. “Żywiłam się kulturą jak nigdy przedtem. Byłam zachłanna, ciekawska – wszystkie wystawy i muzea były moje”, wspomina z uśmiechem na ustach. Kultura francuska pociągała i pociąga ją nadal, a Francję traktuje jak drugą ojczyznę. Poetka lubi też Holandię i Włochy. “Moim bodźcem do podróżowania była zawsze ciekawość, chęć sprawdzenia, co tam znajdę. Po latach wiedziałam już, że podróż jest dla mnie pomocna w sensie twórczym, że daje mi siłę do pisania (…) Kiedy podróżuję – odżywam, patrzę na świat w nowy sposób”, wyznaje Julia Hartwig. Właściwie stale jest w podróży – zaczęła od tej wymuszonej wojną, później pojechała z własnej woli do Francji i USA. Słowo podróż odmieniana jest w tej książce przez wszystkie przypadki. Okazuje się bowiem, że każda wyprawa zawsze przynosi powiew świeżego, jest zetknięciem się z innością świata i porzuceniem własnego, a przeżyta w pojedynkę jest okazją do relaksu i refleksji: “Oczywiście zachwycamy się miastem, architekturą, obyczajami, kuchnią. Jednak tym, co przynosi nam całkowite spełnienie i odprężenie, jest kontakt z przyrodą, z morzem, z oceanem. Mogłabym nawet śmiało powiedzieć, że synonimem słowa podróż jest ocean. A kontakt z oceanem był dla mnie jednym z największych przeżyć. Kiedy przebywam nad oceanem, czuję się jakby szersza, pojemniejsza”, wyznaje poetka. I tu dotykamy sedna sprawy, tematyki jej twórczości – Hartwig w odpowiednich proporcjach zestawia piękno przyrody z człowiekiem i światem jego emocji. To poezja subtelna, skromna, pełna prostoty. W niej każdy przedmiot urasta do rangi arcydzieła, bo autorka umie zachwycić się codziennością, docenić ją i okazać wdzięczność za każdą drobnostkę! Pisze o sprawach zwyczajnych, którym nadaje głęboki sens. Dużo dostrzega i wszystko widzi wyraźnie: “[N]ie szukam nadzwyczajności w życiu, a dostrzegam ją w rzeczach zwykłych, codziennych. One mnie frapują i wydają mi się poetycko ważne, bo mogą wystąpić w hierarchii istnienia. W materialnym istnieniu rzeczy występuje też aura niematerialna; zadaniem poety jest ją odnaleźć. I to się czasem udaje. Dlatego trzeba szanować rzeczy codzienne”, puentuje. Julia Hartwig ma w sobie ogromny spokój, a to dziś takie rzadkie u ludzi. W jej charakter wpisane jest samotne zmaganie się ze światem. Ze światem, który jest źle rządzony, w którym tak wiele jest do zrobienia, bo zło panoszy się po nim bezkarnie. Mimo to jest szczęśliwa i otwarta na ludzi. Obcowanie z przyrodą, dobrą literaturą i muzyką – z pięknem – uspokaja ją i koi ból. “Nosimy szczęście w sobie. Tylko z odpowiednim dystansem możemy to dostrzec, inaczej, gdy będziemy zgnębieni, niczego nie dostrzeżemy, będziemy jak ślepcy”, przekonuje poetka. Autorka w tej dość krótkiej rozmowie wspomina również swoje największe miłości: Zygmunta Kałużyńskiego, Ksawerego Pruszyńskiego i ukochanego męża, Artura Międzyrzeckiego. “Doskonałym warunkiem tego, by miłość przetrwała, jest wspólne pole życia, zainteresowań, pracy”, twierdzi. Udało jej się odnaleźć owo pole jedynie z Międzyrzeckim. Ich związek naznaczony wspólną pasją, ‘pisaniem’, podróżami, choć i notorycznym brakiem pieniędzy. Mimo to był bardzo szczęśliwy: “Byliśmy z Arturem naprawdę bardzo zajętymi ludźmi. Chwile, które spędzaliśmy razem, były miłe i pełne porozumienia. To było nasze bogactwo”. Para doczekała się jednej córki, Danieli, która zaznaczyła się w twórczości obojga. Nie da się jednak ukryć, iż Hartwig zamiast o rodzinie, woli rozprawiać z Cieślarem o malarstwie. W jej wierszach można dopatrzeć się zamiłowania do sztuki i iście malarskiej wrażliwości. Podobnie jak malarz poetka wybiera z przestrzeni fragmenty, które niosą z sobą emocje. Według Artura Cieślara poeci są na świecie po to, by budzić ludzi słowem. Oni bowiem również malują obrazy, a tomy ich wierszy to galeria. W twórczości tej obdarzonej mądrością życiową, wyobraźnią i dużą wrażliwością poetki niczym w zwierciadle mogą przejrzeć się nasze własne myśli. „Życie to podróż…” to niespieszny i niebanalny dialog dwojga interesujących ludzi. Artur Cieślar stroniąc od przewidywalnych pytań, jakie najczęściej pojawiają się takich publikacjach, przybliża Julię Hartwig od innej strony. Wyróżniając w tekście fragmenty jej wypowiedzi przypominające aforyzmy, posiłkując się tekstami jej wierszy, dyskutując o tematach humanistycznych, obojgu udało się stworzyć liryczną atmosferę, upragniony azyl dla współczesnego czytelnika oszołomionego głośną i natrętną kulturą masową. I aż szkoda, że ta rozmowa nie mogła trwać dłużej, że nie pozwolono jej snuć się dalej… Cytaty za: Życie to podróż, to ocean, Julia Hartwig, Artur Cieślar, Zysk i S-ka, Poznań 2014. arginin citrullin erfahrung alargador espiral 1mm como colocar halagar definicion rae creatine quebec desayuno proteico masa muscular que tomar para ganar musculo voedingsschema spieren kweken aumento massa fibre bianche uomo con pene grande cambiar el tamaño de una imagen online en centimetros como se chama alargador de orelha em ingles 5 alimentos para aumentar la masa muscular normal längd på snoppen stånd 4 batidos para ganar masa muscular comment bander dur rapidement xtrasize preis impotencia e pressão alta pisellino arrossato sulla punta ejercicios para agrandar el pené videos gratis circoncisione naturale come posso farmi allungare i capelli più velocemente ganar musculo mas peso o mas repeticiones come pulire un pennello da barba cachet pour bander longtemps aminoacidi ramificati crescita muscolare como agrandar el pené naturalmente gratis pdf misura media pene cosa fare per allungare un vestito corto io me le faccio naturali aumento seno cookie monster onesie canada

kalwi

Helooo